Hejoo. Dodaje imaginka i spaadammm . Czytajciee !!
Z
Zaynem byłaś już od roku. Było wam razem dobrze. Pewnego dnia w pośpiechu
wróciłaś do domu. Zobaczyłaś Zayna pijącego piwo. Na stole był pusty kieliszek
i pusta butelka wódki. Był całkiem pijany, na podłodze było pełno petów i chyba
cztery puste paczki po papierosach. Siedział na kanapie i prawie spał,
przymrużonymi oczami wpatrywał się w telewizor. Włosy miał potargane, miał
zalaną koszulę. Zamarłaś. Nie wiedziałaś, czy wyjść, czy krzyczeć, czy płakać…
Wybrałaś to drugie. Wydarłaś się na niego, a tymczasem on zaczął cię całować.
Odepchnęłaś go.
T.:
Co ty robisz?! Ty mądry jesteś?!
Z.:
Oj, kochanie…
T.:
Zostaw mnie, dziś śpisz na kanapie!
Bez
słowa położył się i zasnął dosłownie w pół minuty. Ale ty nie mogłas spać.
Myślałaś o nim. Wiedziałaś, że pali, ale aż tyle?! I jeszcze pije?! Nie, nie,
to nie na twoje nerwy! Nad ranem, koło czwartej, zasnęłaś na jakieś dwie
godziny. Obudził cię dzwonek do drzwi. Zmierzyłaś na dół, by otworzyć. Na dole
zatrzymałaś się. Dlaczego? Bo ujrzałaś, jak Malik słodko śpi. Za chwilę
ocknęłaś się i poszłaś otworzyć drzwi. Zauważyłaś tam Liama, kolegę z zespołu
Zayna. Pocałował cię. Spodobało ci się, więc to odwzajemniłaś. Poczułaś trzecią
rękę na swoim ciele. To Zayn. Zapłakany bez słowa wybiegł z waszego wspólnego
domu. Uderzyłaś Liama w twarz.
T.:
Jak mogłeś?! Właśnie straciłam miłość swojego życia!
Wypchnęłaś
go za drzwi i zostałaś sama w domu. Dzwoniłaś do Malika. Nie odbierał. Nie
odpisywał. Minęło kilka dni, chyba pięć, może cztery. Siedziałaś po turecku na
łóżku w sypialni. Kiedy sięgnęłaś po laptopa pod łóżko, poczułaś zapach perfum
Zayna na pościeli. Zaczęło ci go bardziej brakować. Otarłaś łzy i sięgnęłaś po
kompa. Weszłaś na Twittera. Zobaczyłaś mnóstwo nieprzyjemnych twittów od fanek
Zayna, w typie: „Dlaczego go zdradziłaś” czy „Nie jesteś jego warta”. Otarłaś
kolejne łzy i wyszłaś z domu. Szłaś przed siebie. Weszłaś w jakiś ciemny
zaułek, sama dotąd nie wiesz, po co. Ale przecież nie wiedziałaś, jak wiele się
tam wydarzy. Usłyszałaś kroki. Odwróciłaś się i zobaczyłas kilkanaście
dziewczyn. Lat miały tyle, co ty czy Zayn, czyli po 19 albo 20, niektóre były też młodsze. Jedna
wyciągnęła pistolet. Nie miałaś gdzie uciec. Nie zauważyłaś bocznego wyjścia z
ciemnego zaułku. Ta, która trzymała pistolet powiedziała: „Już więcej nie
zdradzisz Zayna”. Właśnie miała strzelać, gdy wbiegł Malik. Osłonił cię własnym
ciałem. Przestraszona psychofanka już miała zabrać narzędzie zbrodni, ale ono wystrzeliło.
Prosto w klatkę jej idola. Pochyliłaś się nad nim. Jego piękne oczy jeszcze się
do ciebie uśmiechały. Serce jeszcze przez chwilę biło dla ciebie. Zayn
powiedział resztkami sił:
Z.:
Kocham cię ponad wszystko. Kiedyś się spotkamy, [T.I], obiecuję…
Ty
jeszcze krzyczałaś:
T.:
Zayn nie! Nie zostawiaj mnie!
Chyba
to słyszał, ale tylko się uśmiechnął i zamknął oczy. Zamknął już na zawsze.
Umarł z uśmiechem na ciemnawej, choć trochę już bladej twarzy. Chociaż był
martwy, miałaś wrażenie, że biło jego serce. Ale to tylko złudzenie.. A może
nie? Z resztą, nie ważne…
Po
pogrzebie, który odbył się dwa dni po jego śmierci, poszłaś do domu. Czekałaś
na swoją śmierć. Bardzo jej chciałaś. Kiedy oglądałaś zdjęcia swoje i Zayna,
zalana łzami, olśniło cię. Po co czekać? Poszłaś do apteczki. Wyjęłaś tabletki.
Były chyba przeciwbólowe. Z lekkim uśmiechem łykałaś jedną po drugiej, szepcząc
przy tym „Już za chwilę się spotkamy”. Kiedy wzięłaś całe pudełko, poczułaś, że
zaraz umrzesz. Zaczęły ci słabnąć mięśnie i kości, nogi miałaś jak z waty. Nie
chciałaś bólu, więc zasnęłaś. I się nie obudziłaś. Widziałaś z góry, jak Louis
próbował cię ratować. Ale ty już byłaś tam na górze. Żyłaś wiecznie z Zaynem.
Beztrosko. Na zawsze. I nikt tego nie zmienił. I nigdy nie zmieni.
~*~
Doobra, musze kończyć xdd Naruśśśś xdd
Mrs. Malik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz