poniedziałek, 8 lipca 2013

Imagin 6!

Ludziska, hejooooo! Macie tu moją i mojej koleżnaki stronkę na fb (znaczy to jest moja i wiki tej co ze mną bloga prowadzi): Malik, ty to masz paczadełka;d (sorki linka nie mogę dać bo mi się włącza od razu panel administratora xdd) . Dobra, macie, taki tam, imagin, już 6! xdd

Z.:Kocham cię.
T.: Ja ciebie też.
Z.: Ale ja bardziej.
T.: Jestem zmęczona, więc powiem, że tak, ty bardziej.
Zayn spojrzał na ciebie złowieszczo, a potem zaśmiał się, szybko wziął na ręce i zaczął tobą wymachiwać, tak, jak to się robi małym dzieciom – „samolot”.
Zaczęłaś się śmiać, a wtedy on zaczął cię całować. I całowaliście się tak długo, długo, długo…
…i wszedł Niall.
Spojrzałaś na niego pytająco.
N.: Mogę zjeść te kotlety co macie w lodówce?
Zayn uśmiechnął się, chciał wybuchnąć śmiechem, ale nie chciał zranić Nialla, więc powiedział przez zęby, odwracając się:
Z.: Tak, możesz, jasne, że możesz.
Blondyn usmiechnął się przyjacielsko i pobiegł na dół. Zayn wstał, zamknął drzwi na klucz i wrócił do ciebie. Kontynuowaliście całowanie. Chłopaki czekali na was około 40 minut, więc można się domyslić, co robiliście xdd. Kiedy zeszłaś na dół, zrobiłaś wszystkim naleśniki. Każdemu po dwa, tylko Niallowi pięć. Jedząc, oglądaliście film. Był tak nudny, że Zayn zasnął ci na ramieniu…z naleśnikiem w ustach. Louis śmiał się i zrobił chyba ze dwadzieścia zdjęć. Potem ty położyłaś głowę na jego głowie. Zasnęłaś, ale jednak obudziłaś się w swoim łóżku. Zayna nie było. Myslałaś, żę poszedł na dół zrobić śniadanie, jak w każdy sobotni ranek…zaraz, zaraz…ale dzis nie była sobota…Zbiegłaś na dół. Nie było tam nikogo.  Zadzwoniłaś do Nialla. Odebrał. Czułaś, jakby był smutny. Spytałaś, co się stało. Powiedział, że przyjedzie po ciebie. Ale ty nadal chciałaś wiedzieć, co się stało, ale on się rozłączył. Przyjechał po ciebie. Dojechaliście na miejsce. To był…szpital. Kiedy doszliście na miejsce, dowiedziałaś się, co się stało. Zayn zasłabł. Teraz był na badaniach. Ledwo usiadłaś i przyszła pielęgniarka.
P.: Ty jesteś [T.I.]? – zapytała patrząc na ciebie.
T.: Tak, to ja.
P.: Przykro mi, ale mam złe wiadomości. Pan Malik jest w śpiączce. Nie wiadomo kiedy się wybudzi. Nie jest łatwo mi to mówić, ale nie wiadomo, czy w ogóle się obudzi…
***************TWOJA PERSPEKTYWA***************
Upadłam na ziemię. Chociaż miałam zamknęte oczy, wszystko widziałam. Najpierw przybiegł lekarz. Wzieli mnie na oddział i podłączyli do respiratora. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Po chwili usłyszałam słowa lekarza:
L.: Brak tętna! Nie wyczuwam tętna! Siostro, prąd, szybko, prąd!
Po 10 minutach wróciło mi tętno. Ale nie na długo. Zamknęłam oczy na zawsze o 13.44, pół godziny później. Czułam,  jak wychodzę z ciała. Moje ciało zabrali, ja tym czasem jako duch poszłam do Zayna, zobaczyć, co u niego. Posiedziałam u niego 15 minut. Już miałam iść, kiedy się obudził. Nie wiedział co robić, bo nie mógł oddychać, ponieważ był podłączony do respiratora. Wciskał przycisk, ale on nie działał. W końcu, w towarzystwie ciągłego próbowania złapania tchu, Zayn zamknął oczy. Wtedy poczułam rękę na swoim ciele. Odwróciłam się. To Zayn. Przytulił mnie. Ale przerwał nam głos z nieba. Wzieliśmy się za ręce i polecieliśmy do góry w swoich objęciach. Teraz już na zawsze mieszkaliśmy w niebie i opiekowaliśmy się Louisem, Niallem, Liamem i Harrym.
~*~
TA-DA!!!!!!!! Hehe, spadam . Trzymka!
                                                                                                                Mrs. Malik

2 komentarze: