Z.:Kocham
cię.
T.:
Ja ciebie też.
Z.:
Ale ja bardziej.
T.:
Jestem zmęczona, więc powiem, że tak, ty bardziej.
Zayn
spojrzał na ciebie złowieszczo, a potem zaśmiał się, szybko wziął na ręce i
zaczął tobą wymachiwać, tak, jak to się robi małym dzieciom – „samolot”.
Zaczęłaś
się śmiać, a wtedy on zaczął cię całować. I całowaliście się tak długo, długo,
długo…
…i
wszedł Niall.
Spojrzałaś
na niego pytająco.
N.:
Mogę zjeść te kotlety co macie w lodówce?
Zayn
uśmiechnął się, chciał wybuchnąć śmiechem, ale nie chciał zranić Nialla, więc
powiedział przez zęby, odwracając się:
Z.:
Tak, możesz, jasne, że możesz.
Blondyn
usmiechnął się przyjacielsko i pobiegł na dół. Zayn wstał, zamknął drzwi na
klucz i wrócił do ciebie. Kontynuowaliście całowanie. Chłopaki czekali na was
około 40 minut, więc można się domyslić, co robiliście xdd. Kiedy zeszłaś na dół,
zrobiłaś wszystkim naleśniki. Każdemu po dwa, tylko Niallowi pięć. Jedząc,
oglądaliście film. Był tak nudny, że Zayn zasnął ci na ramieniu…z naleśnikiem w
ustach. Louis śmiał się i zrobił chyba ze dwadzieścia zdjęć. Potem ty położyłaś
głowę na jego głowie. Zasnęłaś, ale jednak obudziłaś się w swoim łóżku. Zayna
nie było. Myslałaś, żę poszedł na dół zrobić śniadanie, jak w każdy sobotni
ranek…zaraz, zaraz…ale dzis nie była sobota…Zbiegłaś na dół. Nie było tam
nikogo. Zadzwoniłaś do Nialla. Odebrał.
Czułaś, jakby był smutny. Spytałaś, co się stało. Powiedział, że przyjedzie po
ciebie. Ale ty nadal chciałaś wiedzieć, co się stało, ale on się rozłączył.
Przyjechał po ciebie. Dojechaliście na miejsce. To był…szpital. Kiedy
doszliście na miejsce, dowiedziałaś się, co się stało. Zayn zasłabł. Teraz był
na badaniach. Ledwo usiadłaś i przyszła pielęgniarka.
P.:
Ty jesteś [T.I.]? – zapytała patrząc na ciebie.
T.:
Tak, to ja.
P.:
Przykro mi, ale mam złe wiadomości. Pan Malik jest w śpiączce. Nie wiadomo
kiedy się wybudzi. Nie jest łatwo mi to mówić, ale nie wiadomo, czy w ogóle się
obudzi…
***************TWOJA
PERSPEKTYWA***************
Upadłam
na ziemię. Chociaż miałam zamknęte oczy, wszystko widziałam. Najpierw przybiegł
lekarz. Wzieli mnie na oddział i podłączyli do respiratora. Nie wiedziałam, co
się ze mną dzieje. Po chwili usłyszałam słowa lekarza:
L.:
Brak tętna! Nie wyczuwam tętna! Siostro, prąd, szybko, prąd!
Po
10 minutach wróciło mi tętno. Ale nie na długo. Zamknęłam oczy na zawsze o
13.44, pół godziny później. Czułam, jak
wychodzę z ciała. Moje ciało zabrali, ja tym czasem jako duch poszłam do Zayna,
zobaczyć, co u niego. Posiedziałam u niego 15 minut. Już miałam iść, kiedy się
obudził. Nie wiedział co robić, bo nie mógł oddychać, ponieważ był podłączony
do respiratora. Wciskał przycisk, ale on nie działał. W końcu, w towarzystwie
ciągłego próbowania złapania tchu, Zayn zamknął oczy. Wtedy poczułam rękę na
swoim ciele. Odwróciłam się. To Zayn. Przytulił mnie. Ale przerwał nam głos z
nieba. Wzieliśmy się za ręce i polecieliśmy do góry w swoich objęciach. Teraz
już na zawsze mieszkaliśmy w niebie i opiekowaliśmy się Louisem, Niallem, Liamem i Harrym.
~*~
TA-DA!!!!!!!! Hehe, spadam . Trzymka!
Mrs. Malik
poplakalam sie ;P Swietny
OdpowiedzUsuńdzięki, tak się cieszę, że ktoś to czyta ;)
Usuń