niedziela, 30 czerwca 2013

Imagin 4

No heloł świecie! xdd Nie chcę mi się pisać, na dodatek mam tylko 10 min bo jadę do kościoła, więc muszę się zwijać.. Macie tu imagina 4 mojego autorstwa !!



Zayn Malik. Tak, to on był twoim ukochanym chłopakiem. Nie widział świata poza tobą. Pewnego dnia stała się straszna rzecz; okazało się, że jesteś chora na białaczkę. Kiedy Zayn się o tym dowiedział, załamał się, ale nie dawał ci tego odczuć. Załamał się, bo wiedział, co oznacza ta choroba, bo jego mama na nią zmarła. Wiedział, że są małe szanse na twoje przeżycie nawet, gdy białaczka byłaby łagodna, ale okazało się, że jest bardzo silna i rozwinięta. Lekarze nie dawali ci za wiele czasu, może rok lub mniej. Ty próbowałaś się nie załamywać aż tak, jak Zayn. Cieszyłaś się każdym dniem, bo każdy z nich mógł być tym ostatnim. Z Zaynem zawsze marzyliście o dziecku, aby je wspólnie wychować i być normalną rodziną. Już nie mieliście nadziei, że tak będzie. Aż pewnego dnia…
T.: Zayn, możesz mi podać bluzkę?
Z.: Dla mojego słoneczka wszystko.
Przyniósł ci bluzkę i pocałował cię. Potem siedział i patrzył, jak się ubierasz. Kiedy chciałaś zdjąć piżamę i założyć bluzkę, Zayn złapał cię w talii i rzucił na łóżko. Zaczęłaś się śmiać, a potem wygłupialiście się przez dwie godziny. Zupełnie zapomnieliście o waszym problemie. Kilka dni później poczułaś się gorzej. Myślałaś, że po prostu twój czas już przyszedł. Ale na szczęście wcale tak nie było. Dowiedziałaś się, że spodziewasz się dziecka. W duchu cieszyłaś się, ale lekarze dawali ci jeszcze jakieś pół roku. Ciebie to jednak nie obchodziło. Wróciłaś do domu i o wszystkim powiedziałaś Malikowi. Wtedy pierwszy raz widziałaś, jak płacze ze szczęścia. On od początku wierzył w cud i ten cud się spełnił.
**************************osiem miesięcy później****************************
T.: Zayn! Zayn! Zayn!
Z.: Co się dzieje?!
T.: Chyba już…!
Zayn bez słowa wziął cię na ręce, wrzucił do samochodu i zadzwonił po Liama. On zaraz przybiegł i zawiózł was do szpitala. Urodziłaś po 12 godzinach. Mógłby trwać krócej, ale ty byłaś już słaba i codziennie twoje ciało zanikało. Dla Zayna po prostu chudłaś w oczach. Kiedy urodziłaś małego Malika, umarłaś. Może pożyłabyś trochę dłużej, ale twoim marzeniem było urodzić to dziecko. Zayn wiedział, że nie może zrobić nic głupiego, teraz ma dziecko i ono nie może patrzeć, jak zostawia go kolejny z rodziców. Po twojej śmierci Malik zmienił wiarę. Codziennie modlił się za ciebie i uczył Zayna Juniora się modlić. Ty zawsze stałaś obok nich, byłaś z nimi na zdjęciach, grałaś z nimi w piłkę (xdd) i robiłaś mnóstwo innych rzeczy. Zayn wierzył, że jesteś obok i często rozmawiał z tobą. Po kilku latach spędzonych tam na górze powiedziałaś Malikowi jedną rzecz, którą usłyszał. Powiedziałaś „kocham cię”. Zayn wiedział, że to ty i rozpłakał się. Prawie czterdzieści lat później Zayn umarł. Wtedy byliście na zawsze razem i opiekowaliście się Juniorem, który już założył swoją rodzinę.

~*~
Nie wyszedł mi taki, jaki chciałam, ale co tam.. Dobra, narka luuudzieee, ziomki wy moje ;D 
nara ziomy     Mrs. Malik

sobota, 29 czerwca 2013

Imagin 3

Hejoo ludziska. Maliki, trzeba coś zmienić, bo znów zaczynam tak samo.. No dobra nie chcę mi się pisać, mam tu imagina weźcie sobie, częstujcie się, częstujcie ..



Niedawno wyszłaś za Zayna Malika. Jest wam razem dobrze, świetnie się dogadujecie, nie macie żadnych problemów. Nie przeszkadza ci to, że jest gwiazdą i ma czasem trasy. Gdzie tylko może, zabiera ciebie, nagrywa piosenki jak najszybciej, żeby szybko wrócić do ciebie do domu. Mieszkacie razem w Londynie. On kocha cię ponad wszystko, świata poza tobą nie widzi. Ty czujesz dosłownie to samo. Właśnie zbliżają się urodziny Malika. Zostało tylko dwa dni, a ty nadal nie miałaś prezentu. Byłaś strasznym leniem, nic ci się nie chciało, jednym słowem, dobrze się dobraliście z Zaynem. W sobotę były jego urodziny, a cały piątek miało go nie być w domu. Postanowiłaś, że to właśnie w piątek udasz się po prezent. Kiedy następnego dnia jechałaś na planowane zakupy, zasłabłaś. Poszłaś do lekarza. Nic ci nie było, badania cały czas trwały, więc nie dzwoniłaś do Zayna. Następnego dnia, czyli w dniu jego urodzin, każdy wręczał mu prezent. Ty dałaś mu pudełko z napisem „dla najprzystojniejszego faceta na świecie”.
Z.: Yyyy… ja nie wiem, do kogo należy ten prezent… - rumienił się.
T.: Odwróć na drugą stronę.
Tam było napisane: „tak w razie co, to dla ciebie, idioto :)”
Zayn uśmiechnął się. Wiedział, że to dla niego, uwielbiał, jak go nazywałaś idiotą. Kiedy otworzył prezent, była tam tylko jakaś biała koperta z napisem „otwórz, kiedy ci powiem”. Po chwili zaciągnęłaś go do miejsca, w którym się poznaliście. Szliście zaśnieżonymi ulicami, aż w końcu doszliście tam.
T.: Teraz otwórz kopertę.
Kiedy Zayn otworzył, zobaczył tam coś, o czym marzył, od kiedy się poznaliście.
Z.: Jesteś w ciąży?!
Kiwnęłaś twierdząco głową. Malik przytulił cię najmocniej jak umiał, zamoczył ci całą kurtkę łzami radości. Ty uroniłaś kilka pojedynczych łez, a on płakał jak dziecko. Wróciliście do domu. On oczywiście od razu przy drzwich musiał się chwalić, oczywiście krzyczał w niebogłosy.
Z.: Chłopaki! CHŁOPAKI! Będzie mały Malik! Albo mała Malik!
Przytulił się do Louisa.
Li.: Co?! O co ci chodzi?
Lo.: Ale..że…Że [T.I.] się spodziewa?
Z.: No! Ja nie mogę, ale prezent, najlepszy urodzinowy prezent, jaki w życiu dostałem!
Przytulił cię, i, chociaż był to drugi tydzień, zaczął zasłuchiwać, czy dziecko przypadkiem nie kopie.
**************************Ponad osiem miesięcy później*************************
T.: Zayn! ZAYN!
Z.: Lalalalala..Co?
T.: Wyjdziesz kiedyś  z tej łazienki?!
Z.: Może tak, może nie.
T.: Jak możesz tak narażać ciężarną?
Ten tekst zawsze na niego działał.Dwie minuty później stał ubrany przed łazienką.
T.: Dzięki, Zaynuś.
Pocałowałaś go.
Z.: Warto było wyjść.
Tym razem to on cię pocałował. Pół godziny później chłopcy czekali na was pod domem. Mieliście jechać na galę rozdania nagród. Trochę się bałaś, bo już za trzy dni mijał ci termin. Twój mąż nie spuszczał cię z oczu. Cały czas przy tobie był.
Na gali chłopaki dostali dwie nagrody. No i oczywiście, tak, jak się mogłaś spodziewać, wody odeszły ci, kiedy wychodziliście z tej imprezy. Niall, Liam i Harry pojechali taksówką, a ciebie i Zayna do szpitala zawiózł Louis. Siedziałaś z Zaynem z tyłu, a Lou kierował. Nie mogłas już wytrzymać, kiedy wreszcie dojechaliście do szpitala. Zayn zaniósł cię na rękach na wózek, a potem pojechaliście do sali. Malik był dzielny, nie zemdlał, cały czas ściskał twoją rękę i był przy tobie jak prawdziwy bohater. Dziecko urodziło się po 9 godzinach. Byliście z Zaynem przeszczęśliwi. Mieliście cudownego synka, który był identyczny jak twój wspaniały mąż. Byliście zwyczajną rodzinką i kochaliście się do końca świata i o jeden dzień dłużej.

~*~
Po prostu ohyda, ale dobra, traćcie czas na te durne moje imaginy .. xdd
                                                                                                                  Mrs. Malik

Imagin 2

Hejo, człowieki! Kochane moje Panie Malik, mam dla was.. DRUGIEGO IMAGINA! A tak przy okazji - ZmalikowanaForever<3 - jesteś BOSKA !! xdd Ja nie mogę jakbyś już z 10 lat opowiadania pisała !! Normalnie jak jakaś pisarka czy poetka albo coś xdd No, ale przynajmniej nie to co ja, samoocena przynajmniej wysoka jest xdd . No to co, ja Was (wow, co za kultura) nie będę zanudzać, macie tu imaginka 2!



Od urodzenia mieszkałaś w małej miejscowości niedaleko Londynu. Miałaś spokojne, beztroskie życie, twoi rodzice byli dla ciebie najlepsi na świecie, byłaś jedynaczką, miałaś wszystko, czego zechciałaś itd., ale ty nie chciałaś wiele. Chciałaś jednej rzeczy, której rodzice nie mogli ci dać; chciałaś wreszcie spotkać miłość swojego życia. Pewnego dnia stała się jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie pamiętałaś; One Direction wprowadziło się naprzeciwko ciebie. Kochałaś ten zespół, byłaś największą directionerką na świecie. Chłopcy chcieli przywitać wszystkich w sąsiedztwie, ale oprócz was następny dom był prawie kilometr dalej, w pobliżu były tylko niezabudowane działki. A więc chłopaki przyszli was przywitać. Byłaś właśnie sama w domu, tata był w pracy a mama na zakupach. Nie myśląc, kto to może być, otworzyłas drzwi. Ujrzałaś pięciu pięknych, młodych chłopaków i zaraz usłyszałaś jakiś ciepły głos dochądzący z końca całej brygady.
Z.: Cześć, właśnie się wprowadziliśmy. Możemy wejść?
T.: Jasne, oczywiście.
Lo.: Jestem Louis, to jest Niall, za mną Harry, obok niego Liam a tam z tyłu Zayn.
T.: Wiem, jak się nazywacie.
Uśmiechnęłaś się, oni też. Kiedy weszli, usiedli na kanapie czekając na ciebie, bo ty poszłaś zrobić im herbatę. Po chwili przyniosłaś im ją. Zayn zrobił ci miejsce koło siebie. Uśmiechnęłaś się do niego, po czym on odwzajemnił uśmiech. Opowiadali ci wszystko, śmiałaś się z nimi, robiliście mnóstwo różnych głupot. Po kilku godzinach zadzwoniła twoja mama.
M.: Córeczko, ja zostaję na noc u babci, bo wstapiłam do niej, a ona jest strasznie samotna. Poradzisz sobie jakoś?
Było na głośnomówiącym, więc uśmiechnęłaś się do chłopców.
T.: Jasne, że tak.
Po chwili rozmowy rozłączyłas się. Powiedziałaś, że mogą zostać u ciebie na noc. Ucieszyli się bardzo, a że miałaś duży dom, to każdy się pomieścił. Louis, Liam, Harry i Niall szybko zajęli pokój gościnny i pokój twoich rodziców. Zaynowi pozostał twój pokój. Chciał spać na podłodze, ale gdy patrzył, jak śpisz, zasnął razem z tobą w twoim łóżku. Obudziłas się w objęciach Malika. Podniosłaś na niego wzrok. Spał jak dziecko. Kiedy lekko się poruszyłaś, obudził się.
Z.: Co się stało?
T.: Nic, śpij.
Posłusznie zasnął. Ty wtuliłaś się w niego mocniej i też zasnęłaś. Louis, idąc rano do łazienki, pomylił drzwi i wszedł do twojego pokoju. Kiedy zobaczył was razem, po cichu wyszedł z pokoju, a potem pobiegł do reszty.
Lo.: Ej, chłopaki! Chopakiiiii! Zayn śpi w jednym łóżku z [T.I]! I przytulają się!
H.: Co ty?! Nie gadaj?!
Za chwilę wszyscy stali nad twoim łóżkiem. Po kilku minutach Zayn obudził się.

Z.: E, co wy tu robicie?
T.: Co się st..O Boże, skąd wy tu?
Li.: A, znikąd, mnie tu nie było…
Za chwile wszyscy wybiegli z pokoju, a po godzinie rozmowy z Zaynem, wtuleni w siebie, zoreientowaliście się, że od kilku minut twoja mama nad wami stoi i się uśmiecha.
M.: Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać.
Rzuciła jeszcze jeden uśmiech i wyszła.
Chyba nie trzeba nawet mówić, że chodziłaś z Zaynem.
***********************Trzy lata później***********************
Od roku jesteś panią Malik, a od dwóch lat masz z panem Malikiem śliczną córeczkę, identyczną jak tatuś. Roxy jest oczkiem w głowie Zayna, nie widzi poza nią świata. Pewnego dnia Zayn wrócił z wytwórni wcześniej o dwie godziny.
T.: Co tak wcześnie?
Z.: Nagraliśmy wszystko jak najszybciej, żeby móc wrócić wcześniej do naszych cudownych rodzin.
Pocałował cię namiętnie. Pocałunek nie trwał długo, bo już za chwilę za plecami Zayna rozległ się radosny głos.
R.: Tatusiu! Tatusiu!
Z.: Witaj słoneczko!
Wziął ją na ręce i ucałował. Kiedy jeszcze przez chwilę się z nią bawił, ty miałaś zaszklone oczy. Chociaż takie rzeczy działy się codziennie na twoich oczach, to jednak był to cudowny widok.
Z.: Mała, idź do pokoju się bawić.
Posłusznie pobiegła do pokoju.
Z.: Dzień dobry jeszcze raz, pani Malik.
T.: Dzień dobry ponownie, panie Malik.
Kolejny raz cię pocałował.
I tak, byliście zwykłą rodziną. Nawet, kiedy mieliście po czterdzieści lat, zachowywaliście się jakbyście mieli po osiemnaście…

~*~
Boże, wstyd, mi, wstyd, wstyd za niego! Okropny, normalnie aż razi.. Ale przynajmniej Wikuś umie coś wymyślić normalnego to może aż tak się nie zanudzicie.. xdd No to narka, człowieki!
                                                                                                                Mrs. Malik

Hayo+Imagin

Hay, na początek coś w stylu:
MRS. MALIK MASZ TALENT DO PISANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i nie NIE, bo ja wiem lepiej, rozbeczałam się, i co z tego, że był krótki, ale pełny emocji *-*
Podziwiam, i uznaję, za mój najlepszy przeczytany imagin *----------*
Takiego lepszego nigdzie nie znajdę ;_;

________________________________________________________________________________
Imagin z: Liam

Szłaś ulicą. Nie miałaś konkretnego celu. Była jesień, późna jesień. Kochałaś tę porę roku.
Złote liście, czerwone i pomarańczowe. Lekki zimny wiaterek, wiejący ci w twarz. Zachmurzone niebo.
Całkowicie białe. Mgła. Szłaś, i nie mogłaś się nacieszyc tym widokiem. Pora Halloween.
Dzieci w różnych *strasznych* kostiumach. Pomarańczowe dynie, z wyciętymi otworami na tzw.
oczy , nos i usta. Zza rogu wychodziło słońce.. Stanęłaś naprzeciwko jego. Twoja delikatna twarz zmieniła wyraz. Byłaś w siódmym niebie. Twoje włosy [ombre] lśniły w słońcu , coś pięknego.
Kąciki twoich ust były już podniesione do granic możliwości. Powiał mocny wiatr. Twoje włosy pięknie tańczyły na wietrze. Rozłożyłaś ręce ku górze, i splotłaś swoje palce ponad głową.
Ludzie patrzyli się na ciebie z każdej strony. Ich twarze były w pewien sposób.. zahipnotyzowane.
W twoich uszach rozległa się muzyka. Smutna, o miłości, która nie mogła przetrwac, a byli parą doskonałą.
Zaczęłaś tańczyc, powolny i smutny taniec, który układał ci się w głowie. Nie bałaś się reakcji ludzi.
Kiedy lekko odwróciłaś głowę, ujrzałaś chłopaka. Patrzył się na ciebie z zainteresowaniem, a w jego uśmiechu było coś nadzwyczajnego..Nie umiałaś tego opisac. Wasze oczy, tak podobne. Wasze uśmiechy,
tak szczere. Nie przestawałaś tańczyc. Uśmiechnęłaś się do chłopaka. W jego oczach było widac błysk, iskrę podniecenia. Byłaś nim oczarowana. Twoje ruchy były tak płynne, jak czekolada w jego oczach. Cały czas patrzyłaś na niego. W jego oczach lśniło zaciekawienie. Powolnym ruchem podszedł do ciebie.
Zaczęliście wspólny taniec. Już wiedziałaś, jakie uczucie kuło cię w serce. Jaki rodzaj motyli miałaś w brzuchu. Podczas tańca, tak romantycznego a zarazem smutnego, wasze usta były niebezpiecznie blisko, co tylko dodawało urok tańcu. Kręciliście się wokół siebie, jak dwie marionetki. A taniec trwał, i trwał.
Chłopak zwiększył niebezpieczną bliskośc waszych ciał. Dzieliły was milimetry.
Taniec zwolnił. Wręcz staliście, ale jeszcze się ruszaliście. Słońce powoli zachodziło, co było najpiękniejsze, co ludzie mogliby zobaczyc. Para: chlopak, i dziewczyna. Pasujący do siebie jak ulał, przeznaczeni dla siebie, tańczą w ponurej ulicy, wokół ludzi, pod czerwonym już słońcem. Taniec tak ich pochłaniał. Każdą częśc ich ciała. Oboje już wiedzieliście.
Milimetry, milimetry i milimetry. Twoje usta, jego usta.
Niebezpieczna bliskośc już was nie obowiązywała. Teraz tworzyliście jednośc.
Namiętny, a zarazenm zachłany, ale także delikatny pocałunek. Lecicie razem do gwiazd.
Straciliście rachubę czasu. Ludzie klaskali, i klaskali. Krzyczeli, że jesteście parą idealną.
Nie wiem jak inni, ale ja czekałam na tego jedynego. I znalazłam. A połączył nas taniec.
Mętlik w głowie? Nie ma mowy. Ty już wiedziałaś. On także wiedział.
Że to była miłośc <3
[T.I] oraz Liam. Skąd wiesz, jak miał na imię?
No cóż, to już inna częśc układanki..
_____________________________________________________________________________
Ale się napracowałam. Wena na szybko, ale ja normalnie ... pękam *-* Najlepsze, jakie kiedykolwiek napisałam. Mi tam się wydaje, że krótki XD
/ZmalikowanaForever<3

piątek, 28 czerwca 2013

Imagin 1

Dopada mnie głupawka z powodu wakacji, którą co godzinę przerywam płaczem z powodu odejścia szóstej klasy xdd . Luuuuudzie, ja mam dla was imagina! Taki tam krótki .. xdd Miłego czytanka!



Zayn był w trasie. Nie mogłaś bez niego żyć. Nie było go już przecież 3 miesiące. Tego dnia ubrałaś się na sportowo. Założyłaś do tego czapkę Malika. Nudziło ci się, więc włączyłaś telewizor. Leciały wiadomości. Właśnie chciałaś wyjść po płatki z mlekiem, ale do uszu dotarły ci straszne wieści.
R.: Wiadomość z ostatniej chwili: rozbił się samolot, który leciał z Chicago do Londynu.
Mówili cos dalej, ale ty nie słuchałaś. Myślałaś o tym, że to Zayn z chłopakami miał dzisiaj wracać z Chicago prosto do Londynu. Zdjęłaś jego czapkę. Wypełniłaś ją łzami. Czułaś na niej zapach Zayna. To był według ciebie najcudowniejszy zapach na świecie. Łzy spływały ci po policzkach strumieniem. Kilkadziesiąt minut później była wstępna lista pewnych ofiar. Na szczęście nie znalazłaś tam nazwiska swojego chłopaka. Po chwili reporterka znów zaczęła mówić informacje.
R.: Niestety to jeszcze nie wszystko. Była też zajęta kabina dla VIP-ów, która spaliła się doszczętnie. Było w niej pięciu młodych chłopaków. Jak na razie nie możemy się dowiedzieć, kim byli.
Zalałaś się łzami. Nie wiedziałaś, czy masz się zabić, czy co. W tym momencie usłyszałaś dzwonek do drzwi. Zapłakana poszłaś otworzyć.
Z.: Cześć kochanie…co się stało? Czemu płaczesz?!
T.: Zayn, Zayn! Ty żyjesz!
Rzuciłaś się mu na szyję i płakałaś głośno jak dziecko. Zayn uspokajał cię. Opowiedziałaś mu sytuację.
Z.: Mieliśmy lecieć tym samolotem, ale Niall zgłodniał, więc poszliśmy na następny.
T.: To bardzo dobrze, nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.
Płakałaś jak małe dziecko, czasami nie mogłaś złapać oddechu. Zayn mocno cię przytulił. Nie dość, że zamoczyłaś mu całą czapkę, to jeszcze koszulkę. Wtedy on pocałował cię.
T.: Strasznie mi tego brakowało.
Pocałował cię kolejny raz, tym razem delikatniej, ale dłużej. Nie mogłaś się oderwać od jego ust.
Z.: Wszystko będzie dobrze, mała, zobaczysz… - powiedział poprawiając twoją grzywkę.
Uśmiechnęłaś się i go pocałowałaś. Teraz rzadko latał samolotami, bo ty za bardzo się bałaś. Po prostu za bardzo go kochałaś. I żyliście razem na zawsze.

~*~

Wiem, wiem, głupie to jak nie wiem co, ale może przynajmniej stracicie przeze mnie trochę wakacji xdd No, dzieci kochane, idźcie spać, jutro oficjalnie pierwszy dzień wakacji! Czy tam drugi, nie wiem za co ja mam tą piątkę z matmy .. xdd
                                                                                                                      Mrs. Malik