sobota, 29 czerwca 2013

Imagin 3

Hejoo ludziska. Maliki, trzeba coś zmienić, bo znów zaczynam tak samo.. No dobra nie chcę mi się pisać, mam tu imagina weźcie sobie, częstujcie się, częstujcie ..



Niedawno wyszłaś za Zayna Malika. Jest wam razem dobrze, świetnie się dogadujecie, nie macie żadnych problemów. Nie przeszkadza ci to, że jest gwiazdą i ma czasem trasy. Gdzie tylko może, zabiera ciebie, nagrywa piosenki jak najszybciej, żeby szybko wrócić do ciebie do domu. Mieszkacie razem w Londynie. On kocha cię ponad wszystko, świata poza tobą nie widzi. Ty czujesz dosłownie to samo. Właśnie zbliżają się urodziny Malika. Zostało tylko dwa dni, a ty nadal nie miałaś prezentu. Byłaś strasznym leniem, nic ci się nie chciało, jednym słowem, dobrze się dobraliście z Zaynem. W sobotę były jego urodziny, a cały piątek miało go nie być w domu. Postanowiłaś, że to właśnie w piątek udasz się po prezent. Kiedy następnego dnia jechałaś na planowane zakupy, zasłabłaś. Poszłaś do lekarza. Nic ci nie było, badania cały czas trwały, więc nie dzwoniłaś do Zayna. Następnego dnia, czyli w dniu jego urodzin, każdy wręczał mu prezent. Ty dałaś mu pudełko z napisem „dla najprzystojniejszego faceta na świecie”.
Z.: Yyyy… ja nie wiem, do kogo należy ten prezent… - rumienił się.
T.: Odwróć na drugą stronę.
Tam było napisane: „tak w razie co, to dla ciebie, idioto :)”
Zayn uśmiechnął się. Wiedział, że to dla niego, uwielbiał, jak go nazywałaś idiotą. Kiedy otworzył prezent, była tam tylko jakaś biała koperta z napisem „otwórz, kiedy ci powiem”. Po chwili zaciągnęłaś go do miejsca, w którym się poznaliście. Szliście zaśnieżonymi ulicami, aż w końcu doszliście tam.
T.: Teraz otwórz kopertę.
Kiedy Zayn otworzył, zobaczył tam coś, o czym marzył, od kiedy się poznaliście.
Z.: Jesteś w ciąży?!
Kiwnęłaś twierdząco głową. Malik przytulił cię najmocniej jak umiał, zamoczył ci całą kurtkę łzami radości. Ty uroniłaś kilka pojedynczych łez, a on płakał jak dziecko. Wróciliście do domu. On oczywiście od razu przy drzwich musiał się chwalić, oczywiście krzyczał w niebogłosy.
Z.: Chłopaki! CHŁOPAKI! Będzie mały Malik! Albo mała Malik!
Przytulił się do Louisa.
Li.: Co?! O co ci chodzi?
Lo.: Ale..że…Że [T.I.] się spodziewa?
Z.: No! Ja nie mogę, ale prezent, najlepszy urodzinowy prezent, jaki w życiu dostałem!
Przytulił cię, i, chociaż był to drugi tydzień, zaczął zasłuchiwać, czy dziecko przypadkiem nie kopie.
**************************Ponad osiem miesięcy później*************************
T.: Zayn! ZAYN!
Z.: Lalalalala..Co?
T.: Wyjdziesz kiedyś  z tej łazienki?!
Z.: Może tak, może nie.
T.: Jak możesz tak narażać ciężarną?
Ten tekst zawsze na niego działał.Dwie minuty później stał ubrany przed łazienką.
T.: Dzięki, Zaynuś.
Pocałowałaś go.
Z.: Warto było wyjść.
Tym razem to on cię pocałował. Pół godziny później chłopcy czekali na was pod domem. Mieliście jechać na galę rozdania nagród. Trochę się bałaś, bo już za trzy dni mijał ci termin. Twój mąż nie spuszczał cię z oczu. Cały czas przy tobie był.
Na gali chłopaki dostali dwie nagrody. No i oczywiście, tak, jak się mogłaś spodziewać, wody odeszły ci, kiedy wychodziliście z tej imprezy. Niall, Liam i Harry pojechali taksówką, a ciebie i Zayna do szpitala zawiózł Louis. Siedziałaś z Zaynem z tyłu, a Lou kierował. Nie mogłas już wytrzymać, kiedy wreszcie dojechaliście do szpitala. Zayn zaniósł cię na rękach na wózek, a potem pojechaliście do sali. Malik był dzielny, nie zemdlał, cały czas ściskał twoją rękę i był przy tobie jak prawdziwy bohater. Dziecko urodziło się po 9 godzinach. Byliście z Zaynem przeszczęśliwi. Mieliście cudownego synka, który był identyczny jak twój wspaniały mąż. Byliście zwyczajną rodzinką i kochaliście się do końca świata i o jeden dzień dłużej.

~*~
Po prostu ohyda, ale dobra, traćcie czas na te durne moje imaginy .. xdd
                                                                                                                  Mrs. Malik

2 komentarze: